Opinie
Francuskie Perfumy Nr 327

W końcu na końcu i tak wychodzi szarak
Na początku faktycznie są przyprawy (kardamon) i kadzidło, plus to co zostanie nam na skórze po godzinie. A po godzinie mamy zapach "szarego" Bossa, a przyprawy i kadzidło znikło. Paczuli w żadnym momencie nie było. Zapach szaraka utrzymuje się 3 godziny.. Dziwny ten 327.
Francuskie Perfumy Nr 263 *

Róża na wieczór
Na początku jest ciężki różany hałas. Z czasem wychodzi bardzo intensywna róża w towarzystwie wanilii i paczuli. Woń trzyma na skórze bardzo długo(ponad 8 godzin), na ubraniu nawet 30 godzin.<br /> Perfum na jesień, zimę i początek wiosny, kiedy nie ma słońca. Latem pewnie będzie zabójczy dla otoczenia.<br /> Numer 263 jest dla fanek różanych zapachów. A jeśli są faceci, którym nie przeszkadza róża na skórze, to mogą spróbować, ponieważ to prawdziwe perfumy Unisex..
Francuskie Perfumy Nr 788

Mega!
Zamówiłam żeby najpierw przetestować przed zakupem oryginału ale nie wiem czy takowy zamówię bo te perfumy pachną obłędnie! Zapach dla wielbicielek słodkich nut nie jest męczący ale za to wyczuwalny ubrania wciąż nim pachną a miejsce na ręku które psiknełam pachniało 6 godzin i podejrzewam że dałoby radę jeszcze dłużej! Polecam! To mój pierwszy zakup na tej stronie i na pewno nie ostatni!
Francuskie Perfumy Nr 165

W stronę ognia - zapach który ogrzewa
Przy pierwszym spotkaniu zaskoczył mnie tak bardzo, że aż nie wiedziałam, co o nim myśleć. Pachniał jak dym unoszący się nad rozpalonym ogniskiem, jak ciepło płonącego drewna. Pomyślałam wtedy, że to zapach do pomieszczeń, nie na skórę. Że perfumy powinny być inne — może słodsze, może łagodniejsze.<br /> Kompletnie nie kojarzył mi się z perfumami. „Jak można pachnieć dymem z ogniska??!” — to była moja pierwsza myśl.<br /> <br /> A jednak coś w nim zostało we mnie i nie pozwoliło o sobie zapomnieć.<br /> <br /> Z kolejnymi testami odkrywałam zapach, który nie próbował się podobać wszystkim. Był intrygujący, nieoczywisty, prawdziwy. I dopiero wtedy zrozumiałam, że jego moc polega na czymś, czego perfumy nie dają często — na emocjach.<br /> <br /> Bo 165 nie jest słodki.<br /> On jest ciepły.<br /> Ciepły jak domowe ognisko, przy którym człowiek czuje się bezpiecznie, nawet jeśli dookoła panuje noc.<br /> <br /> Kiedy otulam się tym zapachem, czuję, jakby układał mi dłonie na ramionach — dodając odwagi, pewności i dziwnego, pięknego spokoju. Jest w nim nostalgia, jest zaduma, jest moment zawieszenia, który skłania do myśli o tym, dokąd idę i czego naprawdę pragnę.<br /> <br /> Trwałość?<br /> Na skórze ulotny — 2–3 godziny i znika jak wspomnienie.<br /> Ale na ubraniach trwa długo, jakby wnikał w tkaninę i zostawiał ślad, który dopiero z czasem się ujawnia.<br /> <br /> Dla mnie to zapach na co dzień. Bo dlaczego zwykły dzień nie miałby być wyjątkową okazją? Sam fakt, że wstajemy rano z łóżka, jest już czymś niezwykłym.<br /> I właśnie do takich refleksji skłania perfum 165.
L'amour Classic 450 *

Podobieństwo? Bardzo dalekie.
Napisaliście "Odpowiednik oryginalnych perfum wiernie utożsamia się z ich orientalno-drzewnym charakterem". Niestety to nie prawda. Pierwsze duże rozczarowanie waszymi produktami.<br /> <br /> W pierwszych 30 minutach jest jakieś "podobieństwo", ale jak już inni napisali słodsze, bez pazura .Niestety po 30 minutach wchodzą kwaśne nuty, które rozkładają "podobieństwo" i numer 450 nie jest podobny do produktu którym się inspiruje. Także trwałość "inspirowanego zapachu" oceniam na 1 godzinę, później tworzy się nieciekawa woń, która po 2 godzinach zanika.<br /> <br /> Jak ktoś szuka kopii Tom Ford Oud Wood, to w numerze 450 go nie znajdzie.






